Odkąd obejrzałem fabularny film o grotołazach, którzy schodzą do najbardziej niebezpiecznych jaskiń, tylko po to, żeby chwilę w nich pobyć i znaleźć się w miejscu, gdzie być może od tysięcy lat nikt nie był – zamarzyło mi się spróbować czegoś podobnego. Chciałem znaleźć się w ciemnej jaskini, gdzie moją widoczność wspierałoby jedynie światło latarki umieszczonej w kasku na mojej głowie.
Do tej pory moja żona stanowczo się nie zgadzała, twierdząc, że schodzenie do jaskiń jest zbyt niebezpieczne i nie powinienem w ten sposób niepotrzebnie ryzykować, zwłaszcza, że nigdy wcześniej nie miałem do czynienia choćby ze zwykłą wspinaczką. Jednak ostatnio w tej kwestii trochę „zmiękła” i powiedziała, że jeżeli to jest moje wielkie marzenie to powinienem spróbować, ale z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Dowiedziałem się od grotołazów, z którymi miałem spełnić swoje marzenie, że podstawą jest dobry sprzęt wspinaczkowy i latarki. Za ich namową kupiłem odpowiedni sprzęt i latarki. Najbardziej podobał mi się zakup latarki, która jest przymocowana do kasku, przymierzyłem chyba z kilkanaście kasków, zanim się zadecydowałem na jeden model. Już po zejściu do jaskini okazało się, że niestety kupiłem dosyć słaby model latarki, ale jakoś udało mi się z niej wydostać.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.